Świat należy do Rihanny – tłumaczenie wywiadu cz. 1

Świat należy do Rihanny – tłumaczenie wywiadu cz. 1

Prezentujemy Wam pierwszą część przetłumaczonego wywiadu Rihanny dla amerykańskiej wersji magazynu Vogue. Tutaj możecie obejrzeć piękną sesję zdjęciową RiRi.

Świat należy do Rihanny

Jest niedziela Super Bowl, a ja znajduję się w ogromnym, gotyckim domu Carlton Gebbi – bohaterki programu Real Housewife – w Beverly Hills. To właśnie tutaj odbędzie się sesja zdjęciowa Rihanny. 28-latka pojawia się w drzwiach, świeżo z pokładu samolotu wracającego z Toronto, gdzie ona i Drake skończyli nagrywać teledysk do ich przebojowego singla „Work”. Ma na sobie skórzaną ramoneskę w stylu vintage, szarą koszulkę Star Wars, zielone spodnie dresowe od Vetements, a na jej głowie gości fryzura blunt bob. Nawet taka luźna stylizacja nie może zaburzyć proporcji jej ciała. Ściska mnie na powitanie i znika na górze, gdzie fryzjer i makijażystka już na nią czekają.

Siedzę na krześle na zewnątrz, i aby zabić czas – a co innego mam robić? – przeglądam komórkę. Dzięki zapotrzebowaniom na nowe informacje 24 godziny na dobę, każdy post na Instagramie, który udostępniony zostaje przez pop gwiazdę, staje się źródłem snucia domysłów, każdy filmik zapowiadający, jest pożywką dla szalonych spekulacji. Tego konkretnego popołudnia, wątek RiRi, intensywnie dyskutowany każdego dnia, osiąga najwyższy poziom histerii.

10 dni wcześniej, Rihanna wydała Anti, jej pierwszy album od 2012 roku. Przez siedem lat, co roku wydawała popowe ciasteczka jak mechanizm zegarowy. Potem nagle nic. Tu nie chodziło tylko o wyczucie czasu. Anti od razu obwieściło się jako coś innego. Prowokująca, specyficzna mieszanka dancehallu, doo-wop i soulu nie wpisała się w jej standardową, satysfakcjonującą i niezawodną pop formułę. Oliwy do ognia dodały plotki, że album wyciekł w serwisie streamingowym Tidal założonym przez Jaya Z, a którego współwłaścicielką jest Rihanna. Następne były informacje o niemożliwie niskich wynikach sprzedaży. Potem, jakby znikąd, pojawia się niespodziewane wydanie od Beyonce – ostentacyjnie polityczny teledysk do „Formation”. Internet jest rozogniony: Czy Bey właśnie spróbowała skraść show Rihanny? I jednym tchem zadaje najważniejsze pytanie: Czy Rihanna pojawi się niespodziewanie na Super Bowl?!

W międzyczasie, Rihanna relaksuje się w pełnym słońcu, leżąc na kanapie na werandzie, biorąc buchy jointa i wydmuchując dym w stronę bezchmurnego nieba Kalifornii. Słucha remixu „Chandelier” Sia, okazjonalnie wyśpiewując fragment „I’m gonna live like tomorrow doesn’t exist! Like it doesn’t exist!” w tym niepowtarzalnym barbadoskim tonie.

Żyjemy w złotym wieku pop div. Beyonce, Taylor Swift, Adele. Rzadko kiedy najwyższe miejsca rankingów były zdominowane przez kobiety. Czujemy się wrażliwe z Adele, wzmocnione przez Taylor. Chcemy oglądać Beyonce. Jej taniec, widzieć jak dominuje rynek, zachwyca. W chlubnie zapełnionych arenach, Rihanna przekazuje jednak coś unikalnego. Nie boi się pokazywać swoich wad, Rihanna inspiruje nas do tego, jak mówi jej przyjaciółka Cara Delevingne, aby „podążać za swoim instynktem i pierwotnymi uczuciami, a jeśli ludzie cię nie polubią, pieprz ich”.

Młode kobiety, będące częścią szalenie lojalnej grupy fanów Rihanny, znanej jako Navy, nazwanej tak po utworze „G4L”, czerpią z podejścia „bierz albo rzuć”. W 2016 Navy dostaną dużo Rihanny.

Jej plan na następnych kilka tygodni to lot do Nowego Jorku i debiut kolekcji dla Pumy; powrót do Los Angeles na Grammy Awards; potem Brit Awards w Londynie (będzie wywijać tyłkiem dla Drake’a w modnych, białych spodniach z frędzlami); w końcu powróci do Kalifornii, aby rozpocząć 63-dniową światową trasę koncertową. Stylizacje są zainspirowane „neutralnymi odcieniami Ziemi” – mówi Rihanna, „w trakcie trwania show będą przechodzić od jednego koloru do kolejnego, kompletnie odmiennego”. Towarzyszyć jej będą Big Sean i The Weeknd w Europie, a w Ameryce Travis Scott, z którym widywana była w ostatnim czasie. „Lubię zabierać ze sobą ludzi, którzy rozgrzewają publiczność” – tłumaczy.

„Prawdopodobnie będę miała w sumie jakieś cztery dni prób co. mnie. przeraża” – stwierdziła Rihanna. Jest 9:00 wieczorem, sesja zakończona, a my siedzimy z nogami skrzyżowanymi na szezlongu w domowym kinie w posiadłości w Beverly Hills, popijając Pinot Girgio z kubeczków Dixie. „Mój kalendarz jest teraz szalony”. Dlatego mówi, że jest singielką. „To zdecydowanie będzie wyzwanie, jeżeli zdecyduję się na wejście w związek… ale mam nadzieję!”. Ciężko jest również znaleźć czas na ćwiczenia. „Nie ćwiczę tyle, ile bym chciała, ale moja trenerka Jamie jest bestią i każe mi za to płacić”.

Po jej ostatniej trasie promującej Unapologetic w 2013 roku, Rihanna przyrzekła, że robi sobie przerwę od nagrywania. „Chciałam mieć rok, aby móc robić cokolwiek chciałam kreatywnie i artystycznie” – powiedziała. „Wytrzymałam tydzień”. Paparazzi zrobili jej zdjęcia przed studiem. „Wtedy moi fani myśleli: O tak! Będzie nowy singiel”. Stwierdziła, że on tamtego czasu czekali na album. Zajęło to kolejne 2 lata.

Okazuje się, że zreformowanie swojego brzmienia chwilę zajmuje. Jak mówi Delevingne: „Anti ma swój własny gatunek muzyczny i należy on do Rihanny”. Czy Rihanna znudziła się popową formułą? „Bardzo” – odpowiada. „Zmierzałam ku piosenkom, które były szczere aż do miejsca, w którym teraz jestem.”. Od pierwszego utworu, „Consideration”, trip-hopowego duetu z SZA, przekaz jest jasny. W refrenie Rihanna śpiewa: „Mam rzeczy, które muszę zrobić po swojemu”.”To jak reklama społeczna” – mówi. Jednak zdaje sobie sprawę z ryzyka, jaki podejmuje. „To może nie być piosenka, która z automatu znajdzie się w top 40. Ale czuję, że uzyskałam prawo do zrobienia tego”.

Unikając brawury i prostych melodii, jak w poprzednich hitach, kolejny utwór „Higher” pokazuje kobietę zranioną przez miłość. Rihanna porównuje go do „wiadomości głosowej nagrywanej po pijaku”. Wyjaśnia: „Wiesz, że nie ma racji, a później upijasz się i stwierdzasz: ‚Mogłabym mu wybaczyć. Mogłabym zadzwonić. Mogłabym się z nim pogodzić.’ Po prostu jesteś zdesperowana.” Szczerość jest potęgowana przez chrapliwy głos otulony soulowym ciepłem. „Uznaliśmy: ‚Wiecie co? Napijmy się whiskey i nagrajmy tę piosenkę”.

Na albumie jest też świetnie radzący sobie kawałek „Work”, na którym Rihanna powtarza to słowo tak długo aż zaczyna być niezrozumiałe. Odwołuje się do nowoczesności jednocześnie skłaniając się ku rodzimej kulturze Barbadosu. (Jednak obecnie Rihanna rozdziela swój czas między Nowym Jorkiem i Los Angeles, jednak jej przywiązanie do wyspy pozostaje silne. Jest blisko z mamą, Monicą Braithwaite, która jest właścicielką butiku odzieżowego na Barbadosie oraz dziadkiem, Lionelem Barithwaitem, będącym częstą gwiazdą jej profilu na Instagramie). „Wiesz o czym mówię, ale nie idealnie, ponieważ tak się mówi na Karaibach.” W towarzyszącym teledysku, który nagrała z Drake’iem – „wszystko, co on robi jest takie niesamowite” – Rihanna wymachuje tyłkiem i wygina się w dzianinowej sukience od Tommiego Hilfigera w kolorach rasta podczas głośnej dancehallowej imprezy „w takim stylu, na którą poszłybyśmy na wyspach. Tańczyłybyśmy, piły, paliły i flirtowały,” razem ze swoimi najlepszymi przyjaciółkami Melissą Forde i Jennifer Rosales.

Tłumaczenie własnością strony Rihanna-Fenty.eu.
Zakaz kopiowania bez zgody autorek.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *